Znęcanie się nad zwierzętami to temat, który wciąż budzi ogromne emocje i zmusza do refleksji nad tym, jak jako społeczeństwo traktujemy istoty całkowicie od nas zależne. Wciąż wielu ludzi uważa, że przemoc wobec zwierząt oznacza jedynie bicie, okaleczanie czy inne formy fizycznego zadawania bólu. Tymczasem polskie prawo mówi jasno – znęcanie się to nie tylko działanie, ale również zaniechanie, które prowadzi do cierpienia, choroby lub śmierci zwierzęcia. Brak pożywienia, wody, schronienia, opieki weterynaryjnej czy higienicznych warunków życia jest równie brutalny, jak uderzenie kijem. Takie zaniedbanie, trwające tygodniami czy miesiącami, często kończy się tragedią – cichą, ale okrutną.
Właśnie taki dramat rozegrał się w Chełmnie. Między kwietniem a listopadem 2017 roku mężczyzna prowadził tam hodowlę psów. Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że to zwykłe gospodarstwo, jednak za ogrodzeniem rozgrywał się dramat, o którym długo nikt nie wiedział. Psy były głodne, spragnione i przetrzymywane w brudzie. Nie miały dostępu do świeżej wody, odpowiedniej karmy ani podstawowej opieki medycznej. Nie szczepiono ich, nie leczono chorób, a ich cierpienie stawało się codziennością. Brak troski doprowadził do tragicznych skutków: aż szesnaście szczeniąt zmarło w męczarniach, a pozostałe zwierzęta były w stanie skrajnego wycieńczenia i strachu. Ich spojrzenia – puste, pozbawione nadziei – były świadectwem ludzkiego okrucieństwa.

Sprawa trafiła do sądu. 28 września 2018 roku Sąd Rejonowy w Chełmnie wydał wyrok, który stał się ważnym symbolem w walce o prawa zwierząt. Właściciel hodowli został uznany za winnego znęcania się nad zwierzętami. Sąd wymierzył mu karę sześciu miesięcy ograniczenia wolności, zobowiązał do wykonywania dwudziestu godzin nieodpłatnych prac społecznych miesięcznie i orzekł odebranie mu sześciu psów, które przeżyły. Nałożono na niego dwuletni zakaz posiadania zwierząt oraz obowiązek zapłaty 1000 zł na rzecz lokalnego schroniska. Wyrok został też upubliczniony w budynku sądu przez 30 dni, aby przypomnieć, że cierpienie zwierząt nie może być ukryte za ścianami domów czy gospodarstw.
Choć kara nie była surowa, miała ogromne znaczenie symboliczne. Pokazała, że państwo i wymiar sprawiedliwości dostrzegają, iż zaniedbanie to także forma przemocy, a życie zwierząt ma wartość. Wyrok stał się przestrogą, ale również punktem odniesienia dla kolejnych spraw dotyczących złych warunków w hodowlach i schroniskach.
Ta historia przypomina, że posiadanie zwierzęcia nie jest przywilejem, lecz zobowiązaniem. Każdy pies, kot czy królik wymaga troski, uwagi i opieki. Zwierzę nie jest rzeczą, którą można porzucić, gdy przestanie być wygodne lub zyskowne. Nie potrafi się poskarżyć, nie poprosi o pomoc. Całkowicie polega na człowieku. Dlatego obowiązkiem każdego opiekuna jest zapewnienie mu bezpieczeństwa, jedzenia, leczenia i miłości. Zaniedbanie nie jest błędem wynikającym z braku wiedzy – to świadome narażanie żywej istoty na cierpienie.
Prawo stoi po stronie tych, którzy sami nie mogą się bronić. Ustawa o ochronie zwierząt jasno mówi, że kto znęca się nad zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności do trzech lat, a w przypadku szczególnego okrucieństwa – nawet do pięciu lat. Dodatkowo sąd może orzec przepadek zwierzęcia, zakaz jego posiadania, a także obowiązek finansowego wsparcia schronisk. To pokazuje, że każdy przypadek przemocy lub zaniedbania wymaga reakcji – zarówno prawnej, jak i społecznej.
Sprawa z Chełmna to bolesna lekcja, ale też apel do sumienia każdego z nas. Reagujmy, gdy widzimy cierpiące zwierzę. Nie bądźmy obojętni. Czasem wystarczy jedno zgłoszenie, by uratować życie. Bo zaniedbanie to też przemoc, a obojętność jest jej cichym sprzymierzeńcem.
Wyrok Sądu Rejonowego w Chełmnie z dnia 28 września 2018 roku r., sygn. akt II K 511/17
opracowała: mgr Marta Handzlik-Rosuł
źródło grafiki: pixabay.com.pl


